Geoblog.pl    H2GO    Podróże    Indie 2010 na motorze - czyli 9000 km wibracji na bzyku Royal Enfield    Tydzien aklimatyzacyjny
Zwiń mapę
2010
18
sty

Tydzien aklimatyzacyjny

 
Indie
Indie, Delhi
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 8418 km
 
Zmeczenie. To jedno nasuwa mi teraz, gdy pisze pijac cole w McDonalds- tej malej enklawie wzglednej czystosci i ladu ( ale brak w nim kibla !!! ). Zmeczenie tym miastem, w ktorym utknelismy od przylotu, z ktorego sie nam wyrwac nie sposob, choc taki zamiar mamy juz od pierwszej godziny pobytu w tym miescie.
Ale od poczatku.
Wylot miast 10 nastapil dnia nastepnego z powodu zlych warunkow pogodowych. Wyladowalismy we wtorek nad ranem. Lotnisko zrobilo wzglednie dobre wrazenie i na tym sie skonczylo. Taksowka za 300 rupii udalismy sie na Main Baazar, miejsce z przewodnika, gdzie poniekad mozna znalezc tanie zakwaterowanie. Po zjechaniu z glownej ulicy wjechalismy w dzielnice alejek mieszczacych multum sklepikow i hoteli.
Pierwsze wrazenie? Hmm.... Jakby to...? Powiedzmy, ze szczeka opadla mi w dol i nie wiedzialem czy mam wysiadac, siedziec w Taxi, czy jechac gdzie indziej, a najlepiej uciekac.Ale nic to. 5 rano i sennosc daje sie we znaki. Po zawitaniu do kilku obslugiwanych przez spiacych w holach na podlodze tubylcow, wzielismy pokoj za 1400 rupii, wiedzac, ze mocno przeplacamy ,no ale to tylko na ta pierwsza noc. Po przebudzeniu udalismy sie nieopodal do handlarza i mechanika motocykli rozeznac sie w cenach. Jego propozycja 50 - 60 tys rupii wydala nam sie mocno wygorowana, popytalismy ludzi na ulicy, a w miedzyczasie znalazl si ejeden tubylec, z ktorym przejechalismy pol Delhi motoriksza zobaczyc jeden egzemplarz, a nastepnie do handlarza, gdzie podwieczor stalismy sie posiadaczami dwoch bzykow marki Royal Enfield 350 Standard po 40 tys rupii kazdy.
Klopot w tym , ze jak wiekszosc z was wie, zaden z nas dotychczas na motorze jeszcze nei siedzial, prawka niet, a maszyny trzeba jakos pod hotel przetransportowac, by nad ranem spokojnie, na pustych ulicach nauczyc sie tymi dwoma kolkami poslugiwac i ruszyc w dalsza droge. Zatem nasz swiezopoznany tyubyle zorganizowal nam "profesjonalnych" driverow, ktorzy za 500 rupii mieli odstawic nas i nasze maszyny pod lokum. Hmm. Jesli ktos z was jechal rollercoasterem w pierwszej laweczce przez godzine n aodcinku kilkunastu kilometrow to doskonale wie co czulem kurczowo trzymajac sie kurtki mojego kierowcy.
I wtedy zaczelo sie. Ja dojechalem , Bela nie. Pierwszy raz widzialem "holowanie" motocykla w Indiach. Zwyczajnie - jedne pcha drugiego noga przez kilka kilometrow. Z pasazerami. Bez znakow, swiatel, pasow ruchu, przepisow i zdorwego rozsadku. Obwiazuje ruch kazdostronny. I ja nie mam pojecia jak oni to robia, ale jada do przodu, pisi z rikszami, riksze z motorami, osobowki z ciezarowkami, a trup sie wcale gesto nei sciele. I co najwazniejsze , jest w miare plynny.
Na nastepny dzien , po wymeldowaniu si e z hotelu zaprowadzilismy motory do wczesneij juz odwiedzonego mechanika. W przypadku mojego , wizyta sprowazila sie do generalnego przygotwaniado dlugiej drogi, wymianie okladzin hamulca, sprzegla, oleju, filtrow, akumulatora i paru innych pierdol. Niestety u Beli procz powyzszych wyskoczyla wymiana tloka. Ale nic to , sila wyzsza, dobrze, ze to nei Europa robocizna i czesci nie sa a z tak drogie. Mimo wszystko koszt napraw przekroczyl nasze oczekiwania.
Jako, ze zanosilo sie na dluzsza wizyte w warsztacie, znalezlismy tansszy nocleg za 400 rupii i czekalismy. Wszelkie oklolicznsci przyrody nas otaczajacej absolutnie wcale nas nei zachecaly do zwidzania Delhi. Zaszyci w czterech sicanach, czasem wychodzac do sklepu, cos zjesc czy zobaczycpostepy naprawy, przesiedzielismy na Main Baazardo soboty wieczor , kiedy to bzyki opuscily serwis.
Zatem nad ranem wyruszamy - he he , tia,, jasne. W nocy po odebraniu maszyn z parkingu okazalo sie , ze u Beli pedal startu odpada niedokreconyi jest problem z wrzuceniem biegu. Nic to. Pierdola zrobiona w 10 minut w niedziele nazajutrz ( tak , pracuja ), wiec znow czekalismy nocy by pod jej oslona jakos po malutku wyjechac ze stolicy.
I dzis nad ranem powtorka. wynieslismy sie z hotelu, zapakowalismy bagaze na maszyny, przejchalismy 100 m i dup!!! Lozysko w kierownicy Beli sie posypalo.
Zatem jest poniedzialek, siodmy dzien pobytu, a my tkwimy.
Jakie sa moje pierwsze wrazenia? Raczej niegatywne. Zaznaczam, ze spodziewalem sie wszystkiego co tu zobaczylem, dlatego tez od poczatku chcialem miec jak najmniej do czynienia z indyjskimi miastam. I spodziewalem sie masy bezdomnych spiacych gdzie popadnie, w swoich samochodach, ktorymi w dzin pracuja, na i pod starganami , na ktorych za dnia wykladaja swoje towary, na ulicy, w bramie, baraku lub dachu. Smieci, walajacy si ewszedzie gruz, generalny rozpiernicz. Na ulicy nei sposob zrobic krokuby nie zostac zaczepionym przez kogokolwiek, straganiarza, rikszarza czy poprostu przechodnia: Hello! How are you? I like ypur hairstyle ! , ktorzy probja cos ci wcisnac za pieciokrotnosc wartosci. Masa ludzi, ruch uliczny, nieustanny dzwiek klaksonow, smog - to wszystko razem sprawia , ze nie chcesz w tym miescie dluzej byc, bo sie nim zwyczajnei meczysz.
Popoludniu odebralismy motor.
Sral to pies, nie czekalismy do nocy, pjechalismy na zywiol, przez najwiekszy ruch. Do Jaipuru !
Nie wiem jak , ale godzine pozniej bylismy juz na "hajweju". Zjedlismy cos po drodze, zaczelo sie sciemniac, a hotel przy autostradzie byl drogi wiec zjechalismy do Rewali, zbnalezc jakis tani nocleg. I okazalo sie , ze taniej juz sie nei dalo. Zaraz po wjezdzie do miasta moj motor przestal odpalac. Wiec przeslapismy sie pod murem na ulicy , na jakiejs drewnianej palecie przykryci kocami i plandeka. Teperatura ok. 8 stopni.


 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (28)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
H2GO
Krzysiek .
zwiedził 1.5% świata (3 państwa)
Zasoby: 67 wpisów67 30 komentarzy30 1946 zdjęć1946 0 plików multimedialnych0