Geoblog.pl    H2GO    Podróże    Indie 2010 na motorze - czyli 9000 km wibracji na bzyku Royal Enfield    Anayirankal Dam - ...czyli szesc dni w najladniejszym miejscu w jakim sie bujalem
Zwiń mapę
2010
06
kwi

Anayirankal Dam - ...czyli szesc dni w najladniejszym miejscu w jakim sie bujalem

 
Indie
Indie, Devikolam
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 12381 km
 
6-11.04.2010

Z Kumily udalismy sie do Munnaru. I dotychczas byla to najladniejsza trasa jak dane bylo nam jechac. Ach gory , serpentyny, urwiska , przepascie, lasy , zapachy i te herbaciane plantacje. Ja nie wiem , ale te krzewy herbaciane , przystrzyzone przez nature jak iekne zywoploty, z tymi pojedynczymi drzewami, porastajace zbocza stromych gor usianych grantowymi glasami , to wszytsko jest chyba najladniejszym krajobrazem jakie dotychczas tu widzialem. No co tu dalej bede pisal, zwyczajenie sie jedzie i geba uchachana na calego. Poprostu bajkowo. To trzeba zobaczyc na zywo, a podejrzewam , ze plantacje w polnocno-wschodnich indiach sa jeszcze piekniejsze.
I tak zmierzajac do Munnaru oczom ukazal sie gorski raj , taka lokalna Szwajcaria ( chyba , bom jeszcze nigdy nie widzial ). Jezioro otoczone sywanem herbaty, a ten gorskimi wierzcholkami. Nie zastanawiajac sie dlugo postanowilismy zrobic stopa. I to na troszke dluzej. Przedarlszy sie przez lesne wertepy , dotarlismy do brzegu , gdzie sie rozwiesilismy.I tak sobie wisielismy przez kolejne szesc dni. Ojojoj , jak mi bylo dobrze. Cisza , spokoj, prawie zero ludzi , tylko pojedynczy przedstawiciele lokalnych plemion , chodzoacy to tu to tam z wedkami , znaczy patykami z linka. Srednio raz dziennie usmiechnieci pytali sie czy juz widzielismy i czy sie sloni nie boimy, a my z usmiechem odpowiadalismy podwojnym nie. A ze slonie tam faktycznie grasowaly to sie potwierdzilo juz w dzien przyjazdu , bowiem rozpostarlismy nasz oboz u stop ich wodopoju , a miejsce to bylo zaznaczone conajmniej kilkoma bobkami wielkosci melona. Slyszelismy tez slonie wieczorami , zlopiace wode po drugiej stronie zatoki. Rowniez dwie noce nei daly nam spac wespol z plemiennymi , ktorzy uganiali sie za nimi w lesie za naszymi plecami, usilujac je przeploszyc petardami lub strzalami , przy akompaniamencie trabich rykow. Przychodzili potem i znow sie pytali czy nie wiedzelismy wczoraj slonia , bo niby ggdzies niedaleko od nas sobie dreptal. Eeeee.... spalem. Kontaktu wzrokowego niestety nie mielismy , nie liczac jednego razu , gdy sie przebudzilem o wschodzie i przypadkiem w oddali zobaczylem sunace po grani cielsko. Procz tych pospolitych indyjskich szarakow, trafila nam sie jeszcze wlasna trzoda oraz obronny pies, ktory jednej, nagonkowej nocy warowal przy nas caly czas. Miejscowi zachowywali sie ladnie i nie naprzykrzali sie nam, pozdrawiali tylko i czasem prosili o przeniesienie sie w bezpieczniejsze miejsce, choc w koncu zrezygnowali. Dni uplywaly glownie na nicnierobieniu, od ktorego momentami odrywala nas ksiazka, polow ( ha ha ha , wynik jak zwykle ) czy lesne kucharzenie. Mmmm... blogo bylo.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (47)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (1)
DODAJ KOMENTARZ
MKK
MKK - 2010-06-18 03:32
...ładniej niż w Szwajcarii... ;)
 
 
H2GO
Krzysiek .
zwiedził 1.5% świata (3 państwa)
Zasoby: 67 wpisów67 30 komentarzy30 1946 zdjęć1946 0 plików multimedialnych0